Więzy Przeznaczenia Ebook
43,00 zł
Karta książki
Wejdź głębiej w historię
Dla kogoDla czytelników 18+, którzy kochają romantasy, magię, intrygi i dużo emocji…
- Autor
- Weronika Kalisiak
- Seria
- Przeznaczenie Jedni
- Tom serii
- II Tom
- Format
- EPUB / MOBI / PDF
- Gatunek
- Romantasy
- Data wydania
- Już wkrótce
- Dostarczenie e-booka
- Po opłaceniu zamówienia otrzymasz link do pobrania.
JEGO CIEŃ JEST TWOIM ŚWIATŁEM, A TWOJE ŚWIATŁO JEST JEGO CIENIEM.
O książce
Po przejściu próby Alanya czuje się zdradzona i oszukana. Wraca do Solvendoru, lecz zamiast domu znajduje ruiny i bezwzględną ciszę. Ma w sobie moc, której nie potrafi kontrolować. Znaki czterech królestw wypalone na jej plecach są dopiero początkiem.
Kiedy okazuje się, że Wiktoria zniknęła, Alanya zostaje sama – bez domu, bez przyjaciół i bez odpowiedzi.
Rozdarta między Światłem a Cieniem coraz bardziej zatraca się w niebezpiecznej więzi z królem, którego powinna nienawidzić.
Ale przeznaczenia nie da się zatrzymać. Zwłaszcza tego zapisanego krwią, magią i pragnieniem.
Pełna napięcia kontynuacja romansu fantasy o mocy, przeznaczeniu i uczuciu, które może ocalić świat albo doprowadzić do jego upadku…
Zajrzyj do środkaPrzeczytaj fragment
Kaen patrzył na mnie z mieszaniną zdumienia i niedowierzania.
– Zwariowałaś – wyszeptał. – Dobrowolnie przykułaś się obok mnie?
Odwróciłam twarz, nie chcąc, by dostrzegł, jak bardzo drży mi podbródek.
– Te kajdany blokują moc. – Mój głos brzmiał chłodno, niemal obco. – A ja muszę zniknąć. Ukryć się tak głęboko, by nikt mnie nie znalazł.
Na moment zamilkłam. Nie mogłam albo nie chciałam powiedzieć tego na głos: Tak, by on mnie nie znalazł.
Siedzieliśmy w milczeniu, które przynosiło spokój i ulotne poczucie ulgi. Kamienne ściany otulały nas ciężarem lochu, a ja czułam, jak każda sekunda bez głosów, bez magii, bez szalejącej mocy staje się cenniejsza niż wszystko, co miałam wcześniej. Nie miałam siły mówić, nie chciałam nic czuć.
Chciałam delektować się tą ciszą, jakby była jedynym schronieniem, które mi pozostało.
Spojrzałam w jego oczy, te same, które znałam od dziecka. Widziałam w nich odbicie wspólnych lat, śmiechu, obietnic, które kiedyś dawały mi poczucie bezpieczeństwa.
– Czy ty się mnie boisz?
Kaen nie odwrócił spojrzenia. Jego tęczówki błysnęły ciepłem, którego tak dawno nie widziałam. Milczał chwilę, jakby ważył słowa, a potem odpowiedział niskim, pewnym tonem:
– Boję się twojej mocy. Boję się, że cię pochłonie. Boję się, że cię stracę. Ale ciebie, Alanyo, nigdy. Na ułamek sekundy na twarzy Ravena pojawił się cień zaskoczenia. Jego stalowe oczy zwęziły się, a potem rozbłysły triumfem i pożądaniem.



