Muszę przyznać, że trochę zbierałam się do napisania tego wpisu, bo nie jest łatwo przygotować ranking ulubionych książek romantasy. Kiedy teraz na niego patrzę, widzę, że w dużej mierze znalazły się w nim drugie tomy serii. Nie lubię, kiedy historia miłosna głównej pary ciągnie się przez kilka tomów. Dla mnie robi się to po prostu nudne. I chyba właśnie dlatego moimi ulubieńcami są drugie tomy, bo mamy tam zazwyczaj kulminację emocji i napięcia między głównymi bohaterami.
No dobra, to zaczynamy! 😊 Na piątym miejscu znalazł się „Tron upadłych” z serii „Princes of Sin” Kerri Maniscalco. Lubię książki tej autorki i jej sposób pisania. Tym razem poznajemy historię Księcia Zazdrości, jednego z braci władających piekielnymi królestwami, który za wszelką cenę próbuje ocalić swoje królestwo. Do tego mamy główną bohaterkę, która mnie nie irytowała, a wręcz przeciwnie, ma charakter, co bardzo lubię. Jest tu mroczny świat pełen demonów, sekretów i niebezpiecznych układów. Bardzo podobało mi się też to, jak autorka zbudowała chemię między bohaterami. Dlatego „Tron upadłych” zajmuje u mnie piąte miejsce.
Na czwartym miejscu znalazło się „Królestwo Ciała i Ognia”, drugi tom serii „Z Krwi i Popiołu” Jennifer L. Armentrout. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych autorek. Wracamy tu do historii Poppy i Casteela. Mamy motyw enemies to lovers, który, nie ukrywam, jest jednym z moich ulubionych. Najbardziej porywa mnie ich relacja, oprócz przyciągania jest w niej mnóstwo złości i niepewności. Nigdy nie wiadomo, czy za chwilę rzucą się sobie w ramiona, czy znowu zaczną się kłócić. Jest też Kieran, przyjaciel Casteela, którego obecność dodaje tej historii pikanterii, choć na rozwój wydarzeń z udziałem całej trójki trzeba poczekać aż do czwartego tomu. 🌶️
A teraz podium! Na trzecim miejscu „Okrutny sen” Stacii Stark, czyli tym razem pierwszy tom serii „Królestwo śmierci”.Uwielbiam główną bohaterkę, Madinię, którą poznaliśmy już w poprzedniej serii, „Królestwie kłamstw”. Nieczęsto trafiam na tak silną i wyrazistą postać. A kiedy dodamy do tego mrocznego i seksownego Calysiana, mamy duet idealny. 😊Bardzo dobrze mi się to czytało, a historia mocno mnie wciągnęła. Jest mroczny klimat, tajemnice i sporo akcji, a po takim zakończeniu chcę jak najszybciej poznać dalszy ciąg.
Na drugim miejscu mamy kolejną pozycję Jennifer L. Armentrout „Światło w Płomieniu”, drugi tom serii „Z Ciała i Ognia”. I głównego bohatera, Nyktosa. Boże, jaki on jest boski! Fantastycznie zbudowany świat, historia i relacja między Serą a Ashem. Ich uczucie widać w rozmowach i drobnych gestach, choć oboje długo nie chcą się do niego przyznać. Nie ukrywam, że imię Ash spodobało mi się na tyle, że wykorzystałam je w żeńskiej wersji w ostatnim tomie mojej serii „Przeznaczenie Jedni”. Tutaj mamy wszystko. Po prostu nic dodać, nic ująć.
No i mamy pierwsze miejsce. Złoto! To musiała być Sarah J. Maas, bo to ona rozkochała mnie w romantasy, a Rhysand do dziś jest moim ukochanym książkowym mężczyzną. „Dwór mgieł i furii”, czyli drugi tom serii „ACOTAR”, kupił mnie historią i emocjami między bohaterami. Uwielbiam też motyw trójkąta miłosnego. Nie jestem fanką głównej bohaterki, ale Rhys wynagradza mi wszystko. To książka, którą czytałam już kilka razy i do której pewnie jeszcze wrócę. Gorąco polecam!