Dobra książka to dla mnie przede wszystkim emocje. Odkładam ją po przeczytaniu ostatniej strony, ale wciąż myślę o tym, co spotkało jej bohaterów. Wracam do ulubionych scen, przypominam sobie rozmowy i sytuacje, które szczególnie mnie poruszyły. Czasem trudno mi od razu sięgnąć po kolejną lekturę, bo nadal żyję poprzednią historią. Im bardziej mnie ona wciąga, tym mocniej angażuję się w losy postaci, cieszę się ich szczęściem, przeżywam rozczarowania i czekam na każde kolejne spotkanie. Nierzadko któryś z bohaterów staje mi się tak bliski, że zaczynam rozumieć, skąd bierze się to całe zakochiwanie w książkowych postaciach.
W książce możemy poznać bohatera od strony, której nie pokazuje nikomu. Zajrzeć w jego wspomnienia, zrozumieć obawy i odkryć uczucia, które próbuje ukryć przed całym światem. Ta bliskość rośnie z każdą odsłoniętą tajemnicą i chwilą słabości, do której nie chce się przyznać nawet przed samym sobą. Dostrzegamy, co czuje, zanim ubierze to w słowa. Rozumiemy zachowania, które dla pozostałych postaci wciąż pozostają zagadką. I coraz trudniej jest nam zachować dystans, kiedy wiemy, ile kosztuje go ukrywanie emocji przed innymi.
Ja zawsze wybieram morally grey characters na moich książkowych mężów 😊 Uwielbiam ich wewnętrzną walkę, nieoczywiste i często niezrozumiałe wybory oraz przemianę, którą przechodzą z każdą kolejną stroną. Takich książkowych mężów mam już co najmniej kilku i ciężko mi wybrać tego jedynego. 😉
Przekomarzanie się głównych bohaterów, ich kłótnie, ale też drobne gesty troski, to właśnie w takich scenach zaczynamy czuć chemię i rozumieć, dlaczego dany bohater tak nas fascynuje. No i oczywiście element spicy, który dla mnie zawsze musi wynikać z emocji i wzajemnego przyciągania postaci. Wtedy jeszcze mocniej przeżywamy ich bliskość i często czytamy takie sceny z wypiekami na twarzy.
Dla mnie jako autorki romantasy budowanie postaci jest niezwykle ważne. Moi bohaterowie nie są idealni, popełniają masę błędów, przy których czytelnicy czasem aż przewracają oczami. A jednak przywiązują się do nich i czekają, żeby zobaczyć, jak się zmienią i w którą stronę pójdą. I to jest właśnie magia książek: zakochujemy się w ich bohaterach bez pamięci i wciąż chcemy więcej.